Obecność osoby bliskiej w gabinecie stomatologicznym. Artykuł w Infodent24.pl

Michał Grabiec        28 września 2016        Komentarze (0)

Wczoraj na portalu Infodent24.pl pojawił się artykuł mojego autorstwa dotyczący zagadnienia udzielania pomocy medycznej w obecności osób bliskich. Jest to kwestia dosyć delikatna i niełatwo zachować się zgodnie z procedurami. Artykuł znajdziesz pod linkiem bezpośrednio prowadzącym do portalu.

infodent24_big_logoMuszę pochwalić się też drobnymi sukcesami edukacyjnymi, gdyż kilku lekarzy po rozmowie ze mną zaczęło już stosować procedury bardziej dostosowane do obowiązujących przepisów.

 

Lekarz z lekarzem spotkają się w sądzie dyscyplinarnym

Michał Grabiec        27 września 2016        Komentarze (0)

W procesach sądowych reprezentuję głównie pacjentów. Nie ma co ukrywać tego faktu. W procesach dyscyplinarnych, które prowadzę, często zdarza mi się także bronić interesów lekarzy.

clause-684509_640Lekarzy, którzy w tych postępowaniach występują w charakterze…pokrzywdzonych.

Środowisko lekarskie jest duże, łatwo więc o konflikty. Często zdarzają się przypadki, gdy lekarz zarzuca innemu lekarzowi postępowanie niezgodne z etyką.

Przykład. Lekarz robiący karierę na uniwersytecie medycznym publicznie zarzucił swojej koleżance po fachu nierzetelne przeprowadzanie badań i manipulacje przy pisaniu pracy doktorskiej. Moja klientka nie zgadza się z takimi zarzutami. Sprawa toczy się przed rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej.

Pod względem prawnym sprawa dotyczy lojalności, która powinna cechować relacje między medykami. W tym przypadku partykularne interesy być może przeważyły nad zasadami koleżeńskości i lojalności. Byłoby to naruszenie zasad etycznych wynikających z Kodeksu Etyki Lekarskiej.

Sprawa jest w toku. Zobaczymy jaki będzie jej efekt. Mnie zależy przede wszystkim na ochronie dobrego imienia mojej klientki.

Na gruncie rozpatrywanych przez sądy karne spraw z tytułu błędu medycznego często przewija się zagadnienie zakazu wykonywania zawodu. Otóż faktycznie sąd posiada takie uprawnienie względem oskarżonego i może na wiele lat (nawet do 15) pozbawić medyka podstawowego źródła zarobkowania i zakazać wykonywania zawodu lekarza.

doctor-1010904_640Nie znaczy to jednak, że sąd ma w tym zakresie pełną dowolność. W wielu przypadkach okoliczności sprawy nie będą dawały podstaw do aż tak surowego karania lekarza.

Wertując orzecznictwo na potrzeby jednej z prowadzonych przeze mnie spraw, trafiłem na ciekawe opracowanie wyroku w którym lekarz powziął informację, że pacjent został zakażony gronkowcem metycylinoodpornym (MRSA).

Sęk w tym, że lekarz dowiedział się o zakażeniu już po wypisie pacjenta ze szpitala i nie poinformował o tym pacjenta. Pacjent zmarł, śmierć została bezpośrednio spowodowana przez zakażenie.

Prokurator postawił lekarzowi zarzut narażenia pacjenta na utratę życia (więcej o tym przestępstwie przeczytasz we wpisie o osobliwym tytule „Skutki picia płynu do chłodnic samochodowych, a narażenie pacjenta na niebezpieczeństwo„). Sąd karny uznał winę lekarza i oprócz kary pozbawienia wolności w zawieszeniu orzekł zakaz wykonywania zawodu lekarza. W ocenie sądu (słusznej zresztą) lekarz zobowiązany był poinformować pacjenta o zakażeniu i umożliwić podjęcie leczenia.

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który potwierdził winę lekarza i utrzymał „zawiasy”. Uchylono jednak zakaz wykonywania zawodu.

Dlaczego, skoro wina była ewidentna?

Otóż Sąd Najwyższy ocenił, że w dotychczasowej karierze zawodowej lekarz zachowywał się nienagannie. Ponadto za istotne uznano, że wysoka wiedza specjalistyczna i doświadczenie lekarza może przydać się innym pacjentom w przyszłości.

Przesłanką przemawiającą za uchyleniem zakazu wykonywania zawodu była także postawa lekarza po popełnieniu oczywistego błędu. Jak zapewne widzisz, takie okoliczności mają kolosalny wpływ na końcowy efekt procesu karnego. Mogą uchronić przed czasową utratą uprawnień zawodowych. Wiele zatem zależy od przyjętej strategii procesowej.

 

Czy NFZ będzie bardziej łaskawy dla świadczeniodawców?

Michał Grabiec        12 maja 2016        3 komentarze

Jakiś czas temu na portalu RynekZdrowia.pl pojawił się artykuł dotycząc rzekomych zmian w zasadach przeprowadzania kontroli u świadczeniodawców przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Nowy prezes Funduszu zapowiedział, że „kontrole mają być krótsze i bardziej prewencyjne”.

nfz_logo_A_kolor-625x238Jest to ciekawe i w gruncie rzeczy innowacyjne podejście do tego wycinka działalności NFZ. Dotychczas pojawienie się kontrolerów u lekarza, pielęgniarki czy w podmiocie leczniczym zapowiadało szukanie (nierzadko na siłę) uchybień mogących skutkować nałożeniem kary umownej lub wezwaniem do zwrotu nienależnie pobranych świadczeń.

Gra była warta świeczki, gdyż z tego procederu Fundusz poważnie zasilał de facto swój budżet, dysponując odzyskanymi środkami na nowe świadczenia opieki zdrowotnej. Brzmi to kuriozalnie, ale faktycznie tak wyglądała rzeczywistość.

Czy tak już nie będzie i Fundusz wejdzie w rolę dobrotliwego pasterza troskliwie dbającego o dobrostan swoich owieczek? Może tak, może nie. Istnieje duże ryzyko, że spadek wpływów z „odzyskanych” środków sprawi, że NFZ zrewiduje swoje stanowisko i ponownie wejdzie w buty złego szeryfa szukającego kosztownych błędów.

Obecnie prowadzę dla świadczeniodawcy (nzoz-u) postępowanie w którym są pewne elementy pozwalające pozytywnie patrzeć w przyszłość, jednak szykuje się ciężka walka z NFZ. Zobaczymy.

Prawdziwa sprawa, która była rozpatrywana przez wymiar sprawiedliwości. Pacjent będący osadzonym w zakładzie karnym z nieznanej dla mnie motywacji spożył płyn do chłodnic –  stosowane niekiedy jako napój wyskokowy borygo. Pacjentem zaopiekowała się lekarka szpitala więziennego, która podejrzewała, zatrucie glikolem etylowym znajdującym się w spożytym płynie do chłodnic. Pomimo podjęcia pewnych czynności medycznych pacjent zmarł.

jar-158897_640Prokurator oskarżył lekarkę, że zaniechała niezwłocznego wykonania badań równowagi kwasowo – zasadowej krwi w celu potwierdzenia postawionej diagnozy, podania środka detoksykacyjnego w postaci alkoholu etylowego oraz niezwłocznego przekazania pacjenta do specjalistycznej placówki służby zdrowia”.

Innymi słowy, zdaniem prokuratora pacjent powinien zostać niezwłocznie przebadany, odtruty i przekazany do bardziej kompetentnego szpitala. Lekarce postawiono zarzut narażenia pacjenta na nieumyślne, bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Po przeprowadzeniu procesu, sądy dwóch instancji uniewinniły lekarkę od zarzucanego czynu, co nie zadowoliło prokuratora, który złożył kasację do Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy oddalił kasację, pomimo tego, że lekarka nie zachowała się zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. Dlaczego?

W tej sprawie istotny był moment w którym pacjent trafił pod opiekę pani doktor. Ustalono bowiem, że pacjent spożywał borygo co najmniej 10 godzin przed pierwszą diagnozą lekarską. Natomiast realną pomoc pacjent mógłby uzyskać, gdyby trafił pod skrzydła lekarza przed upływem dwóch godzin od spożycia. Po upływie 10 godzin od przyjęcia trunku zmiany patologiczne w narządach wewnętrznych, a przede wszystkim w ośrodkowym układzie nerwowym więźnia były na tyle zaawansowane, że nie istniała realna szansa na uratowanie jego życia.

Ilość toksyny w organizmie nie pozwalała podjąć skutecznego leczenia. Opinię właśnie w takim duchu wydali powołani w sprawie biegli, którzy stwierdzili, że nie było możliwe odtrucie pacjenta.

Jest to dość skrajny przypadek, ale wskazuje na mechanizm prawny panujący w przypadku możliwości skazania sprawcy (lekarza) za przestępstwo narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu„.

Nawet błąd lekarski, który został w tym przypadku popełniony nie skutkował skazaniem w procesie karnym. Inaczej sytuacja wyglądałaby jeżeli istniałaby możliwość poprawy stanu zdrowia pacjenta. Wówczas obrońca musiałby podjąć inną decyzję co do podjętej strategii obrony swojego klienta – lekarza.

Natomiast w tej sprawie uzyskano prawomocny wyrok uniewinniający.